moja (pseudo)rutynowa pielęgnacja twarzy

próbuję wyrobić w sobie nawyk codziennego, dokładnego oczyszczania i nawilżania skóry. na razie średnio mi to wychodzi, ale na pewno jest lepiej niż było. modna ostatnio metoda azjatycka to dla mnie wyższa szkoła jazdy, więc jeszcze z tym poczekam. na razie zmuszam się do stosowania i tak już dużej ilości kosmetyków. 

uwaga: wszelkie porady i pouczenia co do błędów w stosowaniu są mile widziane^^


oczyszczanie lica zaczynam od zmycia makijażu aloesowym żelem do mycia twarzy z Green Pharmacy. ma bardzo fajny zapach - jakby bananowy. może i delikatnie ściąga skórę, ale przynajmniej jej nie wysusza.


następnie, zdzieram martwy naskórek drobnym peelingiem z Ziaji. niestety, ostatnio zauważyłam, że wysusza mi policzki, tak że muszę uważać, żeby nie wychodzić poza strefę T.


jakiekolwiek resztki tuszu, kredki czy eyelinera zmywam płynem micelarnym Garniera. po zdenkowaniu wymieniam go na płyn z Tołpy z nadzieją, że ten nie będzie wyglądał jak zmieszany z płynem do mycia naczyń i nie zostawi na skórze lepkiej warstwy.


tonik zawsze wydawał mi się alternatywą dla płynu lub mleczka do demakijażu.. używałam go bardzo rzadko, ale chyba na stałe dołączę go do następnego kroku coby przywrócić naturalne ph skórze, bo chyba do tego służy. w tym celu wykończę Ziajowy tonik z liści manuka.


w kolejnym etapie nakładam koncentrat odnawiający z Flosleku. nie zauważyłam właściwie żadnego działania tego produktu, ale mam ten komfort psychiczny, że robię coś więcej w kierunku poprawy kondycji skóry.


wszyscy mają Dermedic, mam i ja! to najlepszy krem jaki dotąd miałam. strasznie się cieszę, że nareszcie znalazłam produkt, który dogłębnie nawilża moją skórę. jest lekki i szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy. stosuję go również pod makijaż.


ostatnią czynnością, dodaną całkiem niedawno, jest wklepanie kremu pod oczy. do tego używam miniaturki z Vichy, bo specjalnie przeznaczonego produktu do tej strefy jeszcze nie mam. jest to krem przeznaczony dla osób starszych, ale z nadzieją na lepsze efekty stwierdziłam, że dlaczego nie. nie jestem jednak pewna czy delikatna skóra pod oczami godzi się z takim działaniem. zauważyłam ostatnio, że skóra tuż przy dolnych rzęsach trochę się przesuszyła ;/



to już wszystkie specyfiki. wszystkie ciocie dobre rady niech się spiszą w komentarzach ;]

Komentarze

  1. ja najpierw zmywam micelem potem żelem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uznałam, że odwrotny sposób jest bardziej oszczędny^^

      Usuń
  2. U mnie rytuał wygląda tak: 1. zmycie micelkiem cieni i tuszu, 2. zmycie olejkiem podkładu/pudru z całej twarzy, 3. przetarcie twarzy tonikiem i zmycie nim ewentualnych drobnych pozostałości po makijażu, 4. nałożenie kremu pod oczy, 5 nałożenie kremu na całą buzię :D Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślałam, że z tonikiem to raczej omijać okolice oczu;/
      a nakładanie kremu pod oczy najpierw wydaje się w sumie bardziej logiczne;]

      Usuń
  3. micel z Garniera kochaaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię płyn z Garniera i krem z Deremdic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bym chciał wypróbować te serum flos lek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie jestem zadowolona, nie zauważyłam żadnych efektów;/

      Usuń
  6. Lubię ten płyn micelarny z Garniera. Szkoda, że odkryłam go dopiero niedawno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że potrafi wysuszyć policzki to pasta z Ziaji jest najlepszym peelingiem jaki miałam :3

    OdpowiedzUsuń
  8. mój ukochany garnier micelek;D

    OdpowiedzUsuń
  9. e tam, nie wiem co widzicie w tym garnierze, wolę ten płyn z tołpy;p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

DZIĘKI ZA KOMENTARZ :)
Będzie mi miło jeśli dodasz mój blog do OBSERWOWANYCH :)